robotnicze pismo z działem historycznym

wtorek, 8 maja 2012

Jan-Carl Raspe: W sprawie zabójstwa Ulrike Meinhof


Jan-Carl Raspe, był jednym z czołowych bojowników RAF, człowiekiem, który będąc synem fabrykanta, dokonał wyboru zerwania z własnym środowiskiem, co równało się zdradzie własnej klasy społecznej i stał się zdecydowanym działaczem komunistycznym już w okresie studiów. Jako 23-letni aktywista Socjalistycznego Związku Studentów ( SDS) poznał Ulrike Meinhof  i wielu innych działaczy, z którymi w przyszłości połączyć go miała walka przeciw kapitalizmowi prowadzona przez Frakcję Czerwonej Armii (RAF). Zaledwie rok i pięć miesięcy po złożeniu tego oświadczenia, Raspe sam padł ofiarą zbiorowego mordu politycznego, który władze przedstawiały jako „samobójstwo w Stammheim” [*]. 

 Jan-Carl Raspe

Poniżej publikowana relacja dotycząca okoliczności śmierci Ulrike Meinhof rzuca bardzo ponure światło na metody wojny psychologicznej jaką przeciwko swym przeciwnikom podjął aparat represyjno-sądowniczy Republiki Federalnej Niemiec. Metodom, którym zgodnie z tym, co mówią dokumentujący współczesną ich kontynuację antypaństwowi aktywiści w Niemczech, nie położono kresu do dziś [**]. Podstawowym ich narzędziem staje się kłamstwo, które jak uczył ich wielki mistrz i nauczyciel Joseph Goebbels, po tysiąc powtarzane, zaczyna funkcjonować jako prawda. 

 Horst Herold, czołowy przeciwnik RAF

Raspe obala kłamliwą mitologię związaną nie tylko z rzekomym samobójstwem Ulrike Meinhof, lecz także na podstawie własnych wspomnień, demaskuje manipulacje opinią publiczną, których nie wahała się powtarzać też publicystyka krajów środkowoeuropejskiego socjalizmu realnego, jakoby pomiędzy nią a Andreasem Baaderem i Gudrun Ensslin narastał w okresie uwięzienia głęboki konflikt ideologiczny, który miał pchnąć Ulrike do odebrania sobie życia. Fakty niewygodne dla władz niemieckich obnażają także przytaczane przez niego zionące cynizmem deklaracje policyjno-sądowych oficjeli będących psami łańcuchowymi burżuazyjnego państwa terroru.

Dokładnie zgodnie z cytowaną przez Raspego wypowiedzią Horsta Herolda, urzędnika aparatu represji, o potrzebie formułowania zarzutów tak, by „osłabić pozycje zajmowane przez sympatyków”, wpisuje się w ten schemat także idealnie sprokurowanie aktu oskarżenia przeciw Ulrike, tak by sądzić ją za czyn, którego popełnić nie tylko nie mogła, lecz nie chciała. Jak już wspominałem [***], pierwszej generacji jako takiej przypisuje się cztery ofiary śmiertelne. Indywidualnej odpowiedzialności Meinhof za żaden z tych czynów nie ustalono. Nie osądzono jej jednak jako ideologa grupy. Perfidia i bezczelność oprawców kazała im wykonać wyrok na prawdzie, zanim jeszcze wykonali go fizycznie na Ulrike, przy tamtej egzekucji łamiąc także jej ludzką godność poprzez gwałt.
  
Opinia publiczna nie byłaby przecież aż tak skłonna potępić ją, znając treść jej manifestów, w których podkreślała zasadność walki i przemocy wymierzonej jedynie w aparat burżuazyjnego represyjnego i mocno znienawidzonego państwa, a nie zwykłych ludzi. Dlatego należało, zakłamując okoliczności, wykorzystać przypadkowe postrzelenie portiera w  w bibliotece Instytutu Socjologii Georga Linkego podczas akcji uwalniania Andreasa Baadera w Berlinie Zachodnim 14 maja 1970 r. O żadnej przyzwoitości w przedstawieniu zdarzeń w sposób rzetelny mowy być nie mogło.

Ulrike nie tylko nie była odpowiedzialna za strzał, który Hans-Jürgen Bäcker oddał przez pomyłkę z broni zawierającej twardą amunicję, tylko z intencją nastraszenia portiera ( miał dwa pistolety – w tym jeden gazowy ), lecz strzelanina także w stosunku do policjantów, wywołała jej gwałtowne protesty. Tylko dzięki takiemu przedstawianiu spraw w skrajnie fałszywym świetle, jakoby Ulrike Meinhof wkalkulowała z zimną krwią postrzelenie portiera w czasie zaplanowanej przez nią akcji, pozwoliło skazać ją na 8 lat więzienia, z paragrafu o …usiłowanie zabójstwa Linkego.

Próbując przedstawić rewolucjonistkę jako potwora bez uczuć, burżuazyjne państwo nie przewidziało jednak swojej klęski. Na pogrzeb Ulrike przyszło blisko tysiąc młodych ludzi, studentów i ludzi pracy, okazując hołd zamordowanej bojowniczce. Zarówno w Niemczech jak i na całym świecie miały miejsce liczne demonstracje protestacyjne przeciwko tej zbrodni. Było to wielkie zwycięstwo zza grobu Ulrike Meinhof. Zwycięstwo prawdy.

Nasuwa się tu pewna analogia odnośnie postępowania policji politycznej. Wszak w połowie lat 20 w Polsce służby specjalne także nie wahały się preparować dowodów oskarżenia na konkretne zamówienie polityczne, by oskarżając ich o czyny niepopełnione, karać komunistów surowymi wyrokami. 13 października 1923 r. ktoś podłożył ładunek wybuchowy na terenie olbrzymiego kompleksu wojskowo-więziennego, gdzie znajdowali się także więźniowie polityczni. Sprawca tej zbrodni ( gdyż ofiarami padły także kobiety i dzieci mieszkające w obrębie garnizonu, a także pracujący tam robotnicy i szeregowi żołnierze ) pozostaje nieznany do dzisiaj.

Jednak kierując się żądaniem Witosa, by winą za zamach obciążyć komunistów, policja na podstawie faktu, że dwóch siedzących w celach aresztu przy ul. Dzielnej członków partii komunistycznej - byłych oficerów WP niezależnie od siebie po usłyszeniu wybuchu odśpiewało „Czerwony Sztandar”, postanowiła dokonać grubej manipulacji. Tak narodziła się sprawa Walerego Bagińskiego i Antoniego Wieczorkiewicza, których oskarżono o podłożenie ładunku na podstawie zeznań policyjnej wtyki Cechnowskiego, mimo, że jako żywo fizycznie tego dokonać nie mogli [****].

Jak słusznie wskazał w 2004 r. Alexander Tarasow w swojej polemice z tezami kandydata nauk filologicznych Michaiła Edelsztajna.: Trzeba być uczniem retoryki goebbelsowskiej, by nazywać ponownie antyfaszystowskich partyzantów bandytami [*****]. I tę myśl dzisiaj dedykuję moim czytelnikom w rocznicę zwycięstwa nad faszyzmem.

Cześć i wieczna chwała pamięci poległych Bojowników Wolności, Działaczy antyfaszystowskiego Ruchu Oporu, Żołnierzy Armii Czerwonej i Partyzantów, którzy oddali życie wyzwalając od hitlerowskiego piekła Europę Środkową !

Cześć pamięci pomordowanych w Polsce i w innych krajach świata sądzonych z zakłamanych paragrafów i zabijanych w czasie demonstracji i w indywidualnych aktach przemocy komunistów !

Wieczna chwała pamięci Bojowników Frakcji Czerwonej Armii i Wielkiej Siostry Nowej Lewicy, Ulrike Marie Meinhof !

Krocząc własną, zawsze swoistą drogą do wyzwolenia, dziękujemy Wam !

Hasta la Victoria Siempre !

Dawid Jakubowski


 Pierwsze przemówienie publiczne Ulrike Meinhof na wiecu antyatomowym, marzec 1958




 Armatki wodne i brutalna siła - odpowiedź RFN na demonstracje

http://www.totalitaer.de – kanał wideo i strona broniąca praw człowieka w Niemczech, prowadzona przez Martina Botta po zabójstwie przez służby specjalne RFN uprzednio torturowanego jego brata, Markusa


Jan-Carl Raspe: W sprawie zabójstwa Ulrike Meinhof
11 maja 1976
Nie mam wiele do powiedzenia.

Wierzymy, że Ulrike została stracona. Nie wiemy jak, ale rozumiemy zasadność wybranej metody.  Pamiętam oświadczenie Herolda [1]:  „Działania przeciwko RAF muszą przede wszystkim być opracowane w taki sposób, aby osłabić pozycje zajmowane przez sympatyków.”

I Buback [2] powiedział: " Bezpieczeństwo państwa jest warte życie dla tych, którzy są do niego przywiązani. Ludzie tacy jak Herold i ja, my zawsze znajdziemy sposób."

To była na zimno skalkulowana egzekucja, tak jak z Holgerem [3], jak z Siegfriedem Hausnerem.  Jeśli Ulrike zdecydowałaby  zakończyć to wszystko śmiercią, bo widziała w tym jej ostatnią szansę na uratowanie się, aby ocalić jej rewolucyjną tożsamość – z powolnej destrukcji jej woli w izolacji – wtedy ona by nam powiedziała – lub przynajmniej powiedziałaby Andreasowi: taka była natura ich relacji.

Wierzę że egzekucja Ulrike w tym momencie jest rezultatem postępów - początkowym przełomem politycznym w konflikcie między międzynarodową partyzantką a państwem imperialistycznym w Republice Federalnej. Mówienie więcej na ten temat wymagałoby zagłębiania się w rzeczy, o których nie chcę dyskutować.

To morderstwo jest zgodne ze wszystkimi próbami państwa uporania się z nami przez ostatnie 6 lat - fizyczna i psychologiczna eksterminacja RAF - i jest skierowane przeciwko wszystkim grupom partyzanckim w Republice Federalnej, dla których Ulrike odgrywała  istotną rolę ideologiczną.

Teraz chcę powiedzieć, że jak długo byłem świadkiem relacji między Ulrike i Andreasem  i doświadczałem tego przez ostatnie siedem lat, odznaczała się ona intensywnością i czułością, wrażliwością, i wyrazistością.

I wierzę, że to właśnie z powodu tej relacji, Ulrike była w stanie przetrwać osiem miesięcy w martwym skrzydle.

To był związek jak ten, który może rozwijać się między rodzeństwem, zorientowanym wokół wspólnego celu i bazującym na politycznej wspólnocie.

I ona była wolna, bo wolność jest możliwa tylko w walce o wyzwolenie.

Nie było załamania w ich relacji w ciągu tych lat. Nie mogło być, ponieważ opierała się na polityce w RAF , a kiedy były fundamentalne sprzeczności w obrębie grupy, dotyczyły one konkretnej praktyki. Żadnego  powodu dla takiego rozkładu nie można znaleźć w trakcie naszej pracy teoretycznej, jedynego czegoś, co pozostaje możliwe w więzieniu, ani nie można znaleźć w udostępnionym charakterze naszej walki lub historii grupy.

To widać wyraźnie w dyskusjach i w listach i rękopisach Ulrike w okresie poprzedzającym piątkowy wieczór. Pokazują one, jaki ten związek był naprawdę.

Jest surowy i groźny rozmaz, pokusa, aby używać egzekucję Ulrike dla  psychologicznych celów bojowych, po to, aby teraz twierdzić, że "napięcia" i "obcość" istniały między Ulrike i Andreasem, między Ulrike a nami. To Buback w całej swej głupocie.

Do tej pory wszystkie takie wysiłki po prostu bardziej eksponują faszystowski charakter sił reakcyjnych w Republice Federalnej.

Jan-Carl Raspe  Maj 11, 1976

Przypisy:
     1.Horst Herold, w latach 1971 – 1981 szef Federalnego Biura Policji Kryminalnej. Pod jego kierownictwem opracowano program wojny psychologicznej wobec RAF
     2. Siegfried Buback, niemiecki prawnik i prokurator generalny, który ten awans zawdzięczał gorliwej walce przeciw aktywistom RAF. Został zabity 7 kwietnia 1977 r. Sprawców nigdy nie schwytano.
     3.Holger Meins, aktywista pierwszej generacji RAF. Zmarł 9 listopada 1974 roku podczas drugiego strajku głodowego. Przymusowo karmionemu raniono gardło i przełyk. Władze więzienne wiedząc co się stanie, pozwoliły wyjechać lekarzowi więziennemu na urlop, odmawiając choremu pomocy lekarskiej mimo sprzeciwu jego adwokata, który zastał Meinsa w bardzo ciężkim stanie i domagał się interwencji. Uczyniono to dopiero, by stwierdzić zgon. W efekcie adwokat ów, Siegfried Haag,  także zdecydował się zejść do podziemia, wybierając nielegalną walkę rewolucyjną.
Uwolniony z powodu braku dowodów, oskarżony nieuczciwie o pomoc w zamachu na ambasadę w stolicy Szwecji Haag napisał w oświadczeniu dla prasy:

„W sytuacji, kiedy torturuje się więźniów politycznych poprzez stosowanie wobec nich długotrwałej izolacji, w sytuacji, w której funkcjonariusze więzienni bezkarnie dopuszczają się mordu na osobie Holgera Meinsa, nie mogłem już dłużej praktykować zawodu adwokata (…). Nadszedł czas, aby najważniejsze kwestie rozstrzygnąć w wyniku długotrwałej wojny przeciw imperializmowi” [cyt. za: Danuta Uhl-Herekoperec , Przemysław Słowiński – Naturalnie wolno strzelać. Rzecz o terrorze, seksie i polityce, Twoje Wydawnictwo, Warszawa 2011, s.. 375 ].

Była to już druga po Petrze Schelm ofiara śmiertelna wśród bojowników RAF. Na jego pogrzebie w obecności ponad 5 tys. osób sam omal nie straciwszy życia  jeszcze zanim RAF rozpoczęła swą walkę, raniony ciężko przez nasłanych z rozkazu burżuazyjnego państwa zbirów w 1968 r. Rudi Dutschke wzniósł zaciśniętą pięść w geście robotniczej solidarności nad grobem Meinsa, mówiąc: „Holger, walka będzie trwać dalej!” W wielu miastach niemieckich miały miejsce protestacyjne wobec zamordowania Meinsa demonstracje skupiające około 10 tys. uczestników. 

Zdjęcia z jednej z demonstracji po pogrzebie Ulrike [kadry z filmu  "UlrikeMeinhof-Erinnerung".]










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz